31 maja 2018

Upadek

  Gdy diabeł kusił Jezusa po Jego chrzcie w Jordanie zaproponował m.in.: Dam Ci to wszystko, jeśli tylko upadniesz przede mną i złożysz mi pokłon. [Ewangelia Mateusza 4,9] To wezwanie do upadnięcia przed diabłem i oddania mu pokłonu nie jest wyłącznie odwołaniem do formy hołdu, właściwego dla władców tamtych czasów. Niedawno zobaczyłem, że żądanie diabła by upaść przed nim powtarza się w całej historii ludzkości, jest stale obecne na kartach Biblii, choć może nie zawsze jest sformułowane wprost.
  Śmierć jednak panowała od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli w podobny sposób jak Adam, będący odpowiednikiem Tego, którego przyjście miało dopiero nastąpić. Jednak z darem łaski jest inaczej niż z upadkiem. O ile jeden upadek ściągnął śmierć na wielu ludzi, o tyle łaska Boża i dar tej łaski wyjednany przez jednego człowieka, Jezusa Chrystusa, wielu ludziom przyniosły obfitość dobrodziejstw. [List do Rzymian 5,14-15]; Dlatego uważajcie, abyście nie upadli i nie sporządzili sobie podobizny bożka, jakiegoś posągu przypominającego mężczyznę lub kobietę albo jakieś zwierzę żyjące na ziemi, albo jakiegoś ptaka szybującego po niebie… [5 Mojżeszowa 4,16]; Czuwajcie i módlcie się, abyście nie upadli w czasie próby. Duch wprawdzie pełen chęci, ale ciało — słabe [Ewangelia Mateusza 26,41]. Przykładów na to, że Bóg i Jego Słowo określa grzech jako upadek można by mnożyć. Po upadku Adama wszyscy jesteśmy upadłymi ludźmi, grzesznikami. Jezus powiedział Jeśli więc wy, upadli ludzie, wiecie, jak dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej wasz Ojciec, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. [Ewangelia Mateusza 7,11]
  Diabeł w swej próżnej naturze najpierw chciał być równy Bogu i odbierać należne Jemu hołdy, teraz domaga się chociaż żeby każdy pojedynczy człowiek upadł i oddał mu pokłon. I właśnie upadek ma tu podwójne znaczenie. Tak naprawdę upadając w grzech już oddajemy pokłon, hołd przeciwnikowi, uznając, że to co on nam oferuje jest lepsze niż to co daje nam Ojciec. Upadamy gdy składamy diabłu w ofierze nasze myśli, czas, jakieś działania przeciwne Bogu.
  Myśląc o tym zobaczyłem wielowymiarowość i wagę grzechu. Tylko tak patrząc możemy w pełni zrozumieć dlaczego dla Boga tak istotne jest każde nasze „niewinne” kłamstwo i każda „drobna” myśl, przeciwna Jego myślom.

7 maja 2018

Wizja

  Kilka dni temu miałem możliwość pokazania kilku braciom miejsca, które zauroczyło mnie już kilka lat temu. Arboretum Wirty to formalnie ogród dendrologiczny, gromadzący okazy drzew i krzewów. Kiedy przed laty ktoś zachwalał mi Wirty właśnie jako taki ogród, to kojarzył mi się tylko z nudnym miejscem z tabliczkami przy roślinach, co nie wzbudziło siłą rzeczy mojego zainteresowania. Dziś to miejsce budzące wiele emocji, skojarzeń, wspomnień. To miejsce jakby wyjęte z reszty świata, nierzeczywiste, gdzie hektary trawników są nieskazitelnie zadbane, ścieżki sterylnie czyste, a nawet w tojtojkach są spłuczki i mydło w płynie. Ale przecież to nie blog podróżniczy, nie mam zamiaru zachwalać tu żadnych atrakcji turystycznych.
  Przechadzając się pomiędzy monumentalnymi okazami drzew, z których większość liczy sobie niemal dwieście lat myśleliśmy o tym, że leśniczy, czuwający w połowie XIX wieku nad zakładaniem tego niezwykłego ogrodu mieli wizję. Sadząc poszczególne, małe wówczas drzewka widzieli już oczami wyobraźni jak ich dzieło będzie wyglądać w odległej przyszłości. Ukształtowanie terenu musiało korespondować z takimi a nie innymi drzewami i krzewami, oświetlenie musiało wydobywać dokładnie to, co zamierzali twórcy. Efekt dziś powala i obezwładnia swoim pięknem.
Bardzo szybko przenieśliśmy nasze spostrzeżenia na grunt duchowy. Czy zdajemy sobie sprawę z przyszłych konsekwencji naszych najdrobniejszych nawet czynów i słów? Czy my mamy wizję? I pytanie moim zdaniem najważniejsze dla chrześcijanina – jeżeli już jest to jaki ma ona charakter, skąd pochodzi?
  PAN przemówił do Mojżesza tymi słowy: (…) Niech Mi zbudują święte miejsce, w którym mógłbym zamieszkać pośród nich. Niech to uczynią dokładnie według wzorów zarówno przybytku, jak i wszystkich jego sprzętów, które Ja sam ci pokażę. [1 Księga Mojżeszowa 25: 1, 8-9] – to nie Mojżesz sam z siebie miał wizję przybytku, to Bóg przekazał mu z najdrobniejszymi szczegółami instrukcję jak ma go zbudować. To nie Mojżesz miał też wizję harmonogramu i trasy wędrówki Izraelitów przez pustynię. Potem, w czasie swoich wędrówek, ilekroć obłok podnosił się znad przybytku, Izraelici wyruszali w drogę. Gdy obłok nie podnosił się, nie wyruszali — aż do dnia, kiedy się podniósł. [1 Mojżeszowa 40: 36-37] Dziesiątki Bożych mężów i proroków wcielały w życie bynajmniej nie własne pomysły, koncepcje i wizje, choć tak się mogło wydawać postronnym obserwatorom.
  Wnioski z przemyśleń po wizycie w Wirtach były proste – chrześcijanin musi mieć wizję, inaczej żyje bezmyślnie i co najważniejsze bezużytecznie, z dnia na dzień, bez pożytku dla innych i dla przyszłych pokoleń. Musi mieć precyzyjną wizję. Otóż tej wizji niebieskiej nie mogłem się oprzeć – mówił apostoł Paweł. [Dzieje apostolskie 26:19-20] Oby tak zawsze było z nami!
  Dziwiętnastowieczni pasjonaci dendrologii, urzeczeni egzotycznymi okazami widzieli już oczami wyobraźni jak będą się one prezentować na terenie, który przedtem wydarli przyrodzie, kompletnie karczując hektary zastanego tam lasu. Ale tutaj to oni sami tworzyli tę koncepcję, sami opracowali plan.
  Dzięki Bogu mogę widzieć jak każda służba dla Pana, podejmowana w moim środowisku jest wynikiem wytrwałego i konsekwentnego wsłuchiwania się w Jego głos. Dzięki Bogu sam mogę tego doświadczać i o tym zaświadczać. Sam na własne oczy mogę oglądać materializowanie się wizji domu modlitwy, różnych przedsięwzięć i służb na terenie, który Bóg w swojej łaskawości dał mojemu zborowi. I choć każda z nich jest wynikiem tego, że w każdym przypadku ktoś miał tu konkretną wizję, to żadna z nich nie powstawała w czasie bezsennych nocy, z nudów czy zwykłej cielesnej pasji i ambicji ale tylko na kolanach. Chwała Bogu!

14 marca 2018

Jezu ufam Tobie!

  Niedawno rozmawiałem z pewną starszą panią. „Ostatnio zaczęłam regularnie czytać Biblię…” - powiedziała po chwili rozmowy, ku mojemu zaskoczeniu i radości. „…Ale to przecież niemożliwe, żeby Jezus mówił niektóre rzeczy, o których piszą ewangeliści” - dodała. Oczywiście dopytałem o jakie wypowiedzi Jezusa jej chodzi, ale moja rozmówczyni początkowo nie była w stanie wskazać ich precyzyjnie. „Jezus przecież zna ludzi, nie może od nich wymagać takich rzeczy. Ja uważam, że Bóg stworzył nas po to byśmy mogli jakoś normalnie żyć na świecie” - argumentowała.
  Normalnie żyć - z takim postulatem w kontekście konfrontacji ze słowami Jezusa spotkałem się nie po raz pierwszy. Jeżeli tylko uczciwie i z zaangażowaniem czytamy Ewangelie nie możemy pominąć faktów, że zarówno Jezus jak i Jego uczniowie nie mieli raczej „normalnego życia”. Począwszy od powołania przez Jezusa, co wiązało się z „zostawieniem wszystkiego i pójściem za Nim”, poprzez uważne słuchanie i wykonywanie poleceń Mistrza wbrew wszelkim okolicznościom (patrz chociażby Ewangelia Mateusza 14, 22-32, Dzieje Apostolskie 14,7-12) aż po posłuszeństwo najważniejszemu nakazowi misyjnemu: Idźcie do najdalszych zakątków świata i głoście tam dobrą nowinę wszystkim bez wyjątku. (Ewangelia Marka 16,15). Pamiętajmy, że dla wszystkich apostołów to bezwzględne posłuszeństwo zakończyło się… no bynajmniej nie normalnym życiem, raczej w ogóle nie zakończyło się życiem. Byli za to pewni perspektywy życia wiecznego.
  Ale nawet tak „prosty” nakaz Jezusa: Kochajcie waszych nieprzyjaciół (Ewangelia Mateusza 5,44) w radykalny sposób oddala nas od „normalnego życia”. Normalnego czyli typowego - bezproblemowego, wygodnego, takiego gdy jesteśmy powszechnie lubiani, cenieni i doceniani. No właśnie, jak to pogodzić z zapowiedziami Jezusa: Na świecie będziecie doświadczać ucisku (Ew. Jana 16.33) czy Jeśli Mnie prześladowali, i was będą prześladować (Ew. Jana 15,20)…
  Tak naprawdę kluczowym wyborem jest to co uznamy za normalne życie. Jezus odpowiedział: Ręczę i zapewniam, kto się nie narodzi na nowo, nie może zobaczyć Królestwa Bożego. (Ew. Jana 3,3); Narodzić się na nowo do nowego życia, życia w którym „normalność” oznacza już tylko bezwzględne zaufanie, posłuszeństwo Jezusowi objawionemu w Słowie Bożym, nie naszym wyobrażeniom o Nim. Abyśmy wzorem Chrystusa, który został wzbudzony z martwych przez chwałę Ojca, my również prowadzili nowe życie. (List do Rzymian 6,4). Dla mnie bowiem życie - to Chrystus – oto normalne życie apostoła Pawła (List do Filipian 1,21).
  Kiedy po rozmowie opuszczałem mieszkanie starszej pani zobaczyłem nad drzwiami wizerunek Jezusa i napis „Jezu ufam Tobie”. Hmm… Jakiemu Jezusowi ufa moja rozmówczyni?

24 lutego 2018

Zostawili wszystko i poszli za Nim

  Sam nie wiem ile razy czytałem historię powołania przez Jezusa pierwszych uczniów. Ostatnio wczytałem się w nią jednak wnikliwiej.
  Rankiem (to jedno z moich „znalezisk” :-) Jezus przemawiał do tłumu na brzegu jeziora. Akurat wtedy powrócili z połowu rybacy (no właśnie – kiedy oni wracają z nocnych łowów?). Jezus zobaczył na brzegu dwie łodzie. Rybacy właśnie z nich wyszli i płukali sieci. Wówczas Jezus wszedł do łodzi, która była własnością Szymona, i poprosił go, aby odbił nieco od brzegu. Następnie usiadł w niej i zaczął nauczać tłumy. Gdy przestał mówić, zwrócił się do Szymona: Wypłyń na głęboką wodę. Zarzućcie tam sieci na połów. Mistrzu — odpowiedział Szymon — całą noc ciężko pracowaliśmy i nic nie złowiliśmy; ale ponieważ Ty to mówisz, zarzucę sieci. (Ewangelia Łukasza 5,2-5) Historia, jak może pamiętamy, ma swój dalszy ciąg, bardzo ważny, ale ja chcę zatrzymać się na jej początku.
  Spróbowałem postawić się na miejscu jednego z powracających z połowu rybaków. Zmęczony po całonocnej harówce – zarzucaniu i wybieraniu sieci, przepływaniu na kolejne łowiska w nadziei, że może tam będzie ryba, niewyspany a na dodatek sfrustrowany kompletnie zerowym rezultatem wyprawy. „Co będzie jadła dzisiaj moja rodzina? W dodatku to właśnie dzisiaj trzeba zapłacić podatek poborcom. No i jeszcze te sieci trzeba wypłukać. Chyba po tym, co złowiliśmy :-(… Najchętniej rzuciłbym wszystko i poszedł spać!” – tak właśnie mógł myśleć np. Szymon (późniejszy Piotr).
  „I jeszcze na dodatek ten samozwańczy kaznodzieja akurat właśnie tutaj urządził sobie kazanie, w miejscu gdzie zawsze przybijamy do brzegu, gdzie suszymy nasze sieci. I te tłumy! Wszyscy zobaczą jak nieudolnymi rybakami jesteśmy…” – no tak, takie myśli przebiegające przez głowę ówczesnego Szymona wcale by mnie nie zdziwiły. Na domiar złego Jezus nie pytając nikogo o pozwolenie wszedł do jego łodzi i jakby nigdy nic zażyczył sobie odpłynięcia od brzegu i zakotwiczenia łodzi na czas trwania kazania! Na ile znam Szymona Piotra z późniejszych relacji ewangelistów to wykazał się w tamtym momencie anielską cierpliwością. Przecież wielokrotnie dał się poznać jako człowiek porywczy, impulsywny, mówiący szybciej niż myślący.
  Może Szymon był tak zmęczony i zrezygnowany, że było mu już wszystko jedno? Może ktoś namówił go do przyjęcia takiej uległej postawy? Ja jednak widzę tu oddziaływanie samej osoby Jezusa. Szymon wcześniej nigdy Go nie spotkał, może coś o Nim słyszał. Ale pierwszym słowem, jakie wydobyło się z jego ust po prośbie Jezusa było „Mistrzu!”. Jezus musiał zrobić na nim spore wrażenie. Ogromny połów, który zaliczył za chwilę był tak naprawdę tylko dodatkiem do tego pierwszego wrażenia spotkania z Jezusem.
  Wyciągnęli więc łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim. (Łukasza 5,11) Niesamowite! Ale czy nie było tak np. w przypadku powołania przez Jezusa celnika Lewiego? Jezus zwrócił się do niego: Chodź za Mną. I wtedy Lewi wstał, zostawił wszystko i odtąd chodził z Jezusem. (Łukasza 5,27-28).
  To niezwykłe historie. Przyznam jednak, że robiły na mnie naprawdę ogromne wrażenie wtedy, kiedy dopiero nawracałem się do Pana, kiedy poznawałem Jego Słowo. Potem zobaczyłem, że to po prostu oczywiste konsekwencje prawdziwego spotkania z Żywym Jezusem, doświadczenia Jego dotknięcia i obecności. Bo kiedy to nastąpiło także w moim życiu, także ja „zostawiłem wszystko”. Zostawiłem moje stare nawyki, filmy i programy, co do których ciężko mi wręcz uwierzyć, że je oglądałem, stosy pustych czy jawnie bezbożnych książek, płyt, kaset wideo (!), które wylądowały na śmietniku. Zostawiłem moją starą pracę, w której bynajmniej nie służyłem Panu.
  Ale co tam ja. Znam dziesiątki świadectw braci i sióstr, którzy po nawróceniu „zostawili wszystko” w znacznie większym, poważniejszym wymiarze. Zostawili straszne nałogi, gangsterskie życie, bezprawnie zdobyte bogactwa, bezbożnych przyjaciół… można by wiele wymieniać.
  Dzisiaj wiem, że takie są po prostu konsekwencje spotkania z Jezusem i postawa Szymona już mnie nie dziwi.
 Bo jeśli ktoś uwierzył w Chrystusa, jest zupełnie nową istotą. To, co było kiedyś, minęło. Teraz nastało coś zupełnie nowego. (2 List do Koryntian 5,17; przekład Słowo Życia)

Cytaty z Biblii pochodzą z tłumaczenia Ewangelicznego Instytutu Biblijnego, chyba że zaznaczono inaczej.

8 lutego 2018

Zmiana języka

  Epizod z życia Jezusa, kiedy po chrzcie w Jordanie udał się na pustynię, pościł przez 40 dni i był kuszony przez diabła należy do najlepiej znanych fragmentów Ewangelii (tę historię opisują Mateusz, Marek a także Łukasz). A jednocześnie uważam, że jest to jedna z najgłębszych historii z ziemskiego życia Jezusa, choć wydaje się tak prosta.
  Przez wieki napisano na ten temat wiele tomów, wygłoszono zapewne dziesiątki, jeżeli nie setki kazań. Najwyraźniej jest o czym mówić. I zapewne ktoś zwrócił już wcześniej uwagę także na to, co dzisiaj pokazał mi Duch Święty podczas lektury czwartego rozdziału Ewangelii Łukasza. Ale tak to cudownie urządził nasz Pan, że On przemawia do każdego osobno (nawet gdy słuchamy Słowa wspólnie) i za każdym razem w bardzo indywidualny i specyficzny sposób. Bo za każdym razem w sposób dostosowany do jego życia, aktualnego stanu, przeżyć.
  Wiele razy słuchałem kazań, w których zwracano uwagę, że na każde kuszenie diabła Jezus odpowiadał Słowem Bożym. To bardzo cenne, uczy nas, że w podobnych sytuacjach nie ma lepszej obrony, że nie ma co wdawać się w „pyskówki” i targi ze złym. Gdyż Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż jakikolwiek obosieczny miecz. [List do Hebrajczyków 4,12]
Wielokrotnie także kaznodzieje zwracają uwagę, że diabeł również posługiwał się w stosunku do Jezusa tą samą bronią – cytatami ze Słowa Bożego. To dla nas dowód na to, że on zna Biblię bardzo dobrze, ale że ją przekręca, traktując instrumentalnie.
  Dzisiaj zwróciłem jednak uwagę na jeszcze coś innego. Najpierw diabeł uchwycił się głodu Jezusa po trwającym czterdzieści dni poście. W tych dniach nic nie jadł, a gdy dobiegły końca, odczuł głód. Wtedy diabeł podsunął Mu pomysł: Skoro jesteś Synem Boga, powiedz temu kamieniowi, aby zamienił się w chleb. [Łukasz 4,2-3] Tu jest tylko kusząca (nomen omen) propozycja, nie ma Słowa Bożego. To Jezus używa Go w swojej odpowiedzi. Za drugim razem diabeł wyprowadził Go na górę, gdzie w ułamku sekundy pokazał Mu wszystkie królestwa zamieszkałego świata. Zaproponował: Tobie dam całą władzę i chwałę tych królestw, ponieważ mnie została przekazana i daję ją, komu zechcę. Jeśli więc Ty się przede mną pokłonisz — wszystko będzie Twoje. [Łukasz 4,5-7] Także i tym razem sytuacja była podobna.
  Dopiero za trzecim razem diabeł zaprowadził Go do Jerozolimy, postawił na szczycie świątyni i powiedział do Niego: Skoro jesteś Synem Boga, skocz stąd w dół. Przecież napisano: On swym aniołom poleci cię strzec, oraz: Będą cię nosić na rękach, byś czasem swojej stopy nie uraził o kamień. [Łukasz 4,9-11] Wow! Czy powinniśmy być pod wrażeniem? Niestety tak. Pod wrażeniem tego, jak szybko diabeł nauczył się jak należy rozmawiać z Jezusem. On się uczy, bardzo szybko.
  Jeżeli pozwolimy sobie na chwilę bezwzględnej szczerości wobec samych siebie to zobaczymy, jak wielokrotnie pozwalamy uczyć się diabłu tego jak z nami „rozmawiać”. Niestety daleko nam do Jezusa i to najczęściej nie Słowo Boże jest językiem, z którym można się z nami „dogadać”. Tym językiem jest niestety nasza grzeszność, nasze grzeszne upodobania. Tak często wyraźnie pokazujemy diabłu co nam się podoba, tak jakbyśmy pokazywali: o, tak właśnie mnie kuś! To właśnie mi się podoba, podsyłaj mi coś takiego!
  Chyba najwyższy czas zmienić język. Aby się nie dać wykorzystać szatanowi. Jego intrygi są nam przecież znane. [2 List do Koryntian 2,11]

Cytaty z Biblii pochodzą z tłumaczenia Ewangelicznego Instytutu Biblijnego.

29 grudnia 2017

Dialog z Bogiem

  Księga Jonasza wciąż zajmuje moje myśli. Zapomniałem już jak jest niewielka, zajmuje w Biblii niewiele ponad jedną kartkę. To aż nie do wiary, że w tak krótkim tekście znalazła się tak niesamowita fabuła, emocje, tyle prawdy o naturze Stwórcy!
  Ostatnio przeczytałem tę księgę kilka razy, za każdym starając się zwracać uwagę na coś innego. Sporo odkryłem, ale dla mnie prawdziwą rewelację był fakt, że jest ona tak naprawdę jednym wielkim dialogiem pomiędzy Jonaszem a Bogiem. Kiedy na tablecie pokolorowałem sobie „kwestie” obu rozmówców nagle okazało się, że cała księga jest naprzemiennie zielono-czerwona (takie kolory akurat wybrałem). I Jonasz i Bóg nie zawsze przemawiają dosłownie, werbalnie. Przecież każdy czyn jest także naszą wypowiedzią, ekspresją i często mówi więcej niż słowa. Przecież Jonasz nic nie powiedział gdy wstał, ale po to, by uciec do Tarszisz i znaleźć się jak najdalej od PANA. Wyruszył w drogę do Jafy. Tam znalazł okręt płynący do Tarszisz. Zapłacił za podróż, wszedł na pokład i popłynął z załogą do Tarszisz, możliwie jak najdalej od PANA. (Księga Jonasza 1,3) Podobnie Pan nie wyrzekł słowa (choć wiemy ze Słowa Bożego, że On wypowiada Słowa i dzieje się) gdy zesłał na morze potężny wiatr. Zerwał się gwałtowny sztorm. Okrętowi groziło rozbicie. (1,4)
  Radzę zrobić podobny zabieg (choćby przy użyciu ołówka). Wtedy okaże się, że wszystkie te niesamowite rzeczy poczynając od wielkiej burzy na morzu poprzez połknięcie przez wielką rybę, ocalenie Jonasza, nawrócenie mieszkańców Niniwy po krzew rycynowy i robaczka, który przyczynił się do jego uschnięcia - nie wydarzyłyby się gdyby Jonasz nie nawiązał i nie prowadził dialogu z Bogiem. Dialogu niełatwego i mającego czasem wręcz znamiona kłótni, ale jednak!
  Widzę, jak często Biblia mówi o mężach Bożych, którzy wcale nie byli tak poprawni, potulni i grzeczni w relacjach ze Stwórcą. Izajasz chciał umrzeć z rozpaczy, mimo, że Bóg był z nim i objawiał swoją obecność, Jeremiasza ogarniał smutek i przerażenie (jak tak można!), Job robił Bogu wyrzuty a Jakub?... No wstyd powiedzieć, Jakub walczył z aniołem Pana! No nie… Ale przecież właśnie po tym „wybryku” otrzymał nowe imię - Izrael. Wszyscy oni utrzymywali żywą, autentyczną  relację, dialog z Bogiem.
  Nasza „religijna” natura tak często każe nam „wygładzać” naszą postawę przed Bogiem, czesać i przycinać niesforne myśli. Ale ze Słowa Bożego widzę, że On pragnie naszej autentyczności. Wystarczy sięgnąć do psalmów - ile w nich czasami żalu, skarg, otwartego mówienia o swoich pragnieniach, złości na innych! Przyznam, że dla mnie kiedyś wręcz wstrząsem było przeczytanie słów psalmisty: Jestem osłabiony i bardzo załamany, zawodzę z powodu trwogi mego serca. (…) Moje serce trzepocze, opuściła mnie siła, a światło moich oczu znikło. - (Psalm 38, 8-9; Uwspółcześniona Biblia Gdańska) Czy to jest postawa wierzącego człowieka, pokładającego w Bogu całą swoją ufność? Czy taki człowiek może być „bardzo załamany” mimo świadomości Bożego błogosławieństwa? Ogarnęła mnie słabość, wielkie przygnębienie (przekład Ewangelicznego Instytutu Biblijnego); zemdlałem, i startym jest bardzo, ryczę dla trwogi serca mego (Biblia Gdańska); jestem osłabiony i bardzo przygnębiony (Biblia Warszawska). No ładne świadectwo…
  Dziś wiem, że Bóg pragnie żywej, autentycznej relacji ze Swoim dzieckiem. On wie o nas wszystko, przenika nas całkowicie i nie ukryjemy przed Nim żadnych naszych niepoprawnych myśli. Trzeba Mu o nich powiedzieć i ewentualnie prosić by wyprostował to, co krzywi się w nas. W tym samym psalmie 38. czytamy: Panie, przed tobą są wszystkie moje pragnienia i moje wzdychanie nie jest przed tobą ukryte. (UBG); Wiem, mój Boże, że Ty doświadczasz serca i kochasz szczerość (1 Księga Kronik 29,17).
  Jestem bogatszy o tę prawdę – jeśli nie rozmawiam szczerze z Bogiem, nie utrzymuję cały czas tej relacji to zamykam sobie szansę na to, że w moim życiu BĘDZIE SIĘ DZIAŁO.

Cytaty z Biblii pochodzą z tłumaczenia Ewangelicznego Instytutu Biblijnego, chyba że zaznaczono inaczej.

6 grudnia 2017

Ucieczka z Niniwy

  Ostatnio czytam księgi prorockie. Księga Jonasza i jego historia jest chyba jedną z najlepiej znanych spośród Starego Testamentu, uczą się jej już dzieci na szkółce niedzielnej. I dlatego pewnie tak rzadko do niej zaglądamy, uznając, że tę krótką księgę znamy już prawie na pamięć. Przyznaję, że o mało co ja też tak ostatnio nie zrobiłem i zobaczyłem później jak bardzo się myliłem, jak wiele rzeczy nie dostrzegałem do tej pory.
  Ale chcę zwrócić uwagę na coś innego. Po Księdze Jonasza następuje w Biblii Księga Micheasza a następnie Nahuma. I właśnie wymowa ksiąg Jonasza i Nahuma a także czas ich powstania skłoniły mnie do refleksji. Jonasz został posłany przez Boga by ostrzec mieszkańców Niniwy przed sądem, nadchodzącym na grzeszne miasto. Jak może pamiętamy Jonasz nie kwapił się by iść do okrutnych najeźdźców z posłaniem by ratowali się i pokutowali. W jego opinii zasłużyli sobie w pełni na wszystko co najgorsze. Dlatego uciekał przed Bogiem, nie chcąc wypełnić swojej misji. Jonasz przyznaje: dlatego właśnie za pierwszym razem postanowiłem uciec do Tarszisz. Wiedziałem, że Ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, powściągliwym w gniewie, hojnym w łasce i okazującym litość w nieszczęściu. [Jonasza 4,2] Ostatecznie po wielu perypetiach (m.in. znana historia z wielką rybą) wszystko poszło zgodnie z Bożym planem. Niniwa przyjęła ostrzeżenie, pokutowała a Pan odwrócił swój gniew.
  Ale już kilkanaście stron dalej ze zdziwieniem odnajdujemy proroctwo Nahuma o zniszczeniu Niniwy. Co się stało w ciągu stu lat, dzielących powstanie obu ksiąg? Najprawdopodobniej pokuta niniwczyków, spowodowana wezwaniem Jonasza wcale nie była tak gruntowna i szczera. Zapewne Jonasz był w swoich ostrzeżeniach bardzo sugestywny i biedacy się nieźle wystraszyli. W dodatku pamiętajmy, że do zbiorowej pokuty miasta mocno przyłożył się król, którego autentycznie chyba przekonał prorok. Król rozkazał post i pokutowanie we włosiennicach, co miało obejmować nawet zwierzęta (!). Rozkaz to rozkaz, nie było żartów. Zwłaszcza w Asyrii.
  Czy z nami nie jest często podobnie? Pod wpływem jakiegoś płomiennego kazania „nawracamy się”, postanawiamy porzucić grzech, zmienić swoje życie. Ale już za kilkanaście albo i kilka miesięcy niewiele z tego zostaje. Albo gdy jesteśmy już naprawdę, szczerze nawróceni do Pana postanawiamy zrobić porządek z jakimiś grzechami, ciągle wracającymi w naszym życiu. Ale po jakimś czasie nasz radykalizm się sypie, zbroja Boża odpada z nas element po elemencie.
  Dla Niniwy nie było już ratunku (także umiejscowione w Starym Testamencie dwie księgi dalej proroctwo Sofoniasza zapowiada zburzenie tego potężnego miasta). Bóg, choć litościwy i pełen miłości okazał także swój gniew wobec grzechu. Któż się ostoi wobec Jego wzburzenia? I kto wytrzyma przypływ Jego gniewu? Jego gwałtowność rozlana jak ogień i skały przed Nim rozbite.  Dobry jest PAN — jest schronieniem w dniu niedoli, troszczy się o tych, którzy szukają w Nim ratunku. Nadciągającą powodzią, zagładą zniszczy jej miejsce, a swoich wrogów będzie ścigał ciemnością. Co zamyślacie względem PANA? On przygotowuje zagładę — nie trzeba będzie jej powtarzać po raz drugi! [Nahuma 1,6-9] Obrazy, roztaczane przez Nahuma są bardzo sugestywne i złowieszcze. Niemal czuć zgiełk bitewny, jęki zabijanych, trwogę i zbliżającą się nieuchronnie śmierć. Oto opuszczenie, splądrowanie i zniszczenie – zrozpaczone serca, drżące kolana, kurcz we wszystkich biodrach i policzki wszystkich pobladłe. [Nahuma 2,11; Nowa Biblia Gdańska] Wszystko to wypełniło się w 612 roku przed Chrystusem, gdy połączone siły Nabopolassara, króla Babilonu, oraz Meda Kyaksaresa otoczyły i zdobyły Niniwę.
  Dla Niniwy nie było ratunku, Bóg widział, że są chwiejni i niestali w swej pokucie. Dla nas, którzy położyliśmy całą nadzieję w Jezusie i Jego ofierze położonej za nas, ratunek jest pewny i niezmienny. To Jezus poniósł już karę, która była przeznaczona dla nas. Choć często postępujemy jak niniwczycy, jesteśmy słabi, niekonsekwentni i po prostu grzeszni możemy być pewni Łaski i tego, że Boży gniew nie jest przeznaczony już dla nas. Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. [List apostoła Pawła do Rzymian 8,1]; Uroczyście zapewniam was: Kto jest posłuszny mojej nauce i kto wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie będzie sądzony, lecz przeszedł ze śmierci do życia. [Ewangelia Jana 5,24] Dziękuję Bogu, że dał mi możliwość ucieczki ze świata Niniwy, przeznaczonego na sąd.

Cytaty z Biblii pochodzą z tłumaczenia Ewangelicznego Instytutu Biblijnego, chyba że zaznaczono inaczej